Tworzenie ulubieńców roku zawsze budzi we mnie niepokój :D Można niechcący pominąć coś ważnego, nie są to też łatwe wybory - sporo produktów było na tyle dobrych, by z powodzeniem trafić do ulubieńców miesiąca, ale jednocześnie nie aż tak, by wylądować w ulubieńcach roku. Dziś tylko pielęgnacja, ale bez obaw - kolorówka też będzie miała swoje 5 minut. W tym roku postanowiłam pokazywać TYLKO nowe produkty, ale wspomnę też o ulubieńcach z poprzednich lat, którzy nadal nimi są.
Pielęgnacja twarzy
Łagodne, ale skuteczne oczyszczanie twarzy jest dla mnie bardzo ważne. Nie toleruję niedomywania, ale jednocześnie efekt skrzypiącej skóry to dla mnie zbyt wiele. Ideałem okazał się dla mnie saponinowy delikatny żel do mycia twarzy Senelle, który poznałam już w kwietniu dzięki Karolinie, a później mogłam poznać bliżej pełny wymiar. Myje łagodnie, ale skutecznie, do tego ładny zapach, wygodne opakowanie i piękny skład. Obecnie to mój numer jeden ze wszystkich myjadeł do twarzy, po piętach depcze mu pianka Tess, która spadła na drugie miejsce ;)
→ Recenzja: Delikatny żel do mycia twarzy Senelle
→ Recenzja pianki Tess: Ulubieńcy 2017
Jak już w temacie oczyszczania twarzy jesteśmy, nie mogę pominąć olejków do demakijażu z emulgatorem, w których jestem zakochana po uszy. No i tutaj miałam bardzo twardy orzech do zgryzienia, ponieważ nie wiedziałam, który umieścić. Umieszczam zatem oba ;) Oczyszczający olejek do demakijażu Senelle to niemal ideał - wygodne i śliczne opakowanie z pompką, przepiękny zapach (choć na dłuższą metę może męczyć), skuteczność demakijażu, łatwość spłukiwania wodą, coraz lepsza dostępność (ja już mam Senelle stacjonarnie!) i ciekawy skład. Pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody to produkt nadal fantastyczny, ale mniej efektowny - niezbyt ładne opakowanie, stanowczo mniej wygodne od pompki (będę przelewać), olejek czasem cieknie po buteleczce, no i ta słaba dostępność, tylko sklep BU, w którym zamawiam raczej rzadko. ALE za to również bardzo ładnie pachnie - pomarańczowo, ale delikatnie i subtelnie, do tego świetnie zmywa makijaż i również spłukuje się wodą. Oba te olejki są fenomenalne w działaniu, ale muszę wspomnieć o cenie. Olejek z BU to maksymalna prostota (olej słonecznikowy, wit. E, olejek eteryczny pomarańczowy, emulgator) w cenie 13,90 zł/120 ml (+ nieuniknione koszty wysyłki), zaś olejek Senelle to dopieszczenie w każdym calu, ale w cenie 56 zł/150 ml. Trudny wybór, ale oba polecam!
→ Recenzja: Oczyszczający olejek do demakijażu Senelle
→ Recenzja: Oczyszczający olejek do demakijażu Senelle
Energetyzująca esencja odmładzająca Resibo... Ach, cóż to jest za produkt! Usycham z nieszczęścia, że mam jej już coraz mniej! Wszystkie osoby, którym podarowałam odlewkę, są zachwycone i planują zakup. Zupełnie się nie dziwię! Super lekki, świetnie wchłaniający się koktajl antyoksydantów. Ideał na dzień, pod filtr. Bardzo bogaty skład (polecam posłuchać), z moją ulubioną, stabilną witaminą C. Zachwycił też Anię, której ufam w 100%. Podczas stosowania skóra jest wyraźnie bardziej promienna i nawilżona, a komfort stosowania najwyższy. Jeżeli szukacie lekkiego serum antyoksydacyjnego na dzień, to ta esencja będzie ideałem (wiem, że esencja i serum to nie to samo). Jedynie może zapach to nie moja bajka, raczej nie przepadam, ale nie jest też nieprzyjemny.
Skin79 Waterproof Sun Gel SPF50+ to niemal filtrowy ideał na co dzień. Bardzo lekki, szybko się wchłania, nie bieli (jest bezbarwny), a wykonywanie na nim makijażu to czysta przyjemność. Do tego pięknie pachnie. Nie zaufałabym mu niestety podczas dłuższej ekspozycji na słońce (urlop, dłuższy spacer w słoneczny dzień, wycieczka rowerowa itp.), ale w codziennym stosowaniu (dom-praca-dom) spisuje się na medal.
→ Recenzja: Skin79 Waterproof Sun Gel SPF50+
→ Recenzja: Skin79 Waterproof Sun Gel SPF50+
Liqpharm robi najlepsze sera do twarzy! Wspaniale rozświetlające i cudownie lekkie LIQ CC Light i wielofunkcyjne LIQ CR (m.in. doskonałe do skóry trądzikowej, z przebarwieniami, bliznami, nie sposób przemilczeć działania przeciwstarzeniowego) są tego najlepszymi przykładami. Zużyłam już 2 buteleczki CC, jestem w trakcie drugiej CR, ciągle je polecam i jestem pewna, że będę używać dalej!
Ulubieńcy z poprzednich lat, którzy nadal nimi są:
→ La Roche Posay, Anthelios XL SPF50+, ultralekki fluid do twarzy (2017)
→ Lirene, emulsja do opalania do skóry wrażliwej SPF50+ (2017) + wiele wzmianek na blogu
Pielęgnacja ust
Niestety nie poznałam w 2018 żadnego nowego ulubieńca ;) Zużywałam, co miałam i co wpadało mi w ręce, ale nic nowego mnie nie zachwyciło.
Z dotychczasowych ulubieńców nadal wyróżnić muszę:
→ Nuxe, Reve de Miel (2017), recenzja
→ Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem (2017)
Pielęgnacja włosów
Włosowo też w sumie mały przestój. Szampony przewijały się u mnie różne, ale tylko jeden zasługuje na wyróżnienie (a ile rozczarowań, ho ho :D), odżywek też ogrom, ale czy jakakolwiek nowa była wybitna? No niekoniecznie. Dwie maski do włosów wstępnie mnie zachwyciły (Delia Cameleo, Garnier Banana), ale jeśli pojawią się w ulubieńcach, to dopiero w 2019. Do zabezpieczania końcówek używałam sprawdzonych, wyróżnionych już wcześniej produktów.
Wyróżnić chciałabym tylko szampon Insight Rebalancing. Kupiony w grudniu 2017, trafił do ulubieńców stycznia, zużyty w lipcu 2018. W grudniu 2018 kupiłam go ponownie, tym razem w prawie litrowej wersji. Fantastycznie odświeża włosy, sprawia że są miękkie, lekkie i sypkie. Jeden z nielicznych szamponów, które faktycznie wpłynęły na długą świeżość włosów, do tego ma bardzo ciekawy skład i jest super-wydajny. Więcej w podlinkowanych wzmiankach (szczególnie ulubieńcy). Wróciłam do niego z przyjemnością, tylko zapach ma męczący :)
Ulubieńcy z poprzednich lat, którzy są nimi nadal:
→ L'Oreal Mythic Oil (2017)
→ Oleokrem Biovax Diamond (2017)
→ Odżywka Garnier Goodbye Damage (2017, 2016, 2015)
→ Farba do włosów Joanna Multi Cream (2017)
Pielęgnacja ciała
Pielęgnacja ciała nigdy nie była u mnie rozbudowana. Żel pod prysznic? Isana/Balea wystarczy, byle ładnie pachniało i było tanie ;) Peeling? Jak mi się przypomni, to może. Balsam do ciała? Nie lubię się smarować i może mnie przekonać tylko super zapach lub super lekka formuła. Ale od antyperspirantów oczekuję wiele, a z antyperspirantem w sprayu Garnier Neo Light Freshness polubiłam się na tyle mocno, że miałam go już parę razy i na pewno wrócę do niego ponownie (ale teraz muszę zmienić, skóra mi się szybko przyzwyczaja). Podoba mi się jego innowacyjny dozownik, który rozpyla produkt szerokim strumieniem, nie pozostawiając białego nalotu, lubię też jego delikatny zapach "czystości", a poziomowi ochrony nie mogę nic zarzucić. Chroni świetnie, zarówno hamując pocenie, jak i zapobiegając nieprzyjemnemu zapachowi. W bardzo aktywny dzień może nie sprostać, to nie bloker, ale na co dzień jest świetny.
Mocno dumałam tu nad umieszczeniem świetnego kremu do rąk Nivea Kwiat Wiśni (lekki, szybko się wchłania, pięknie pachnie), ale na razie poprzestanę na ulubieńcach miesiąca. Zastanawiałam się też nad skoncentrowanym żelem Yves Rocher, ale jednorazowa (jak dotąd) przygoda to trochę za mało, mimo że uwielbiam. Ale myślę, że te wzmianki i tak mogą zapalić światełko z tyłu głowy, że warto spróbować :)
→ Recenzja: Skoncentrowany żel pod prysznic Yves Rocher
Jestem ciekawa czy spodziewaliście się tu niektórych produktów oraz czy je znacie i lubicie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz